Archive for marzec, 2008

Ford Focus z nowym sercem

marzec 20, 2008

W srode odebralem znow auto. We Frank Carsie wymienili na gwarancji koło pasowe i w końcu samochód śmiga tak jak dawniej. Cicho, bez dziwnych dźwięków w tle itp. Liczę, że teraz obędzie się już bez większych niespodzianek i tym postem mogę zakończyć trwającą 3,5 miesiąca “przygodę”.

We wtorek 19.02 w godzinach popoludniowych odebralem Forda Focusa po wymianie silnika na tzw. serwisowy. Na parkingu pod autem byla plama oleju, ale ekipa “mechanikow” jednoglosnie stwierdzila ze to przy wymianie filtra splynelo na oslone silnika i z niej teraz skapało… ale kazali obserwowac. Odebralem auto mimo drobnych zastrzezen co do dziwnego delikatnego turkotu w silniku. nowy to nie ulozony itp. napisalem to w uwagach w protokole odbioru. ze wzgledu na brak czasu niewiele jezdzilem autem, wiec do soboty praktycznie stalo.

I teraz cos na rozweselenie. Zalaczam fakture ktora dostalem przy odbiorze auta we wtorek.Wymiana filta + cena filtra 160 zl :) Ciekawe na jakiej podstawie wyliczyli koszt wysadzenia silnika na 25 zl netto. W sumie to taniocha…

W sobote, moja druga polowka wziela auto i pojechala 50km do rodziny. Po powrocie i godzinnym postoju chcialem wyjechac do miasta i okazalo sie ze pod autem jest duuuza plama oleju. przestawilem tylko samochod zeby sie upewnic czy to moja i za godzine sprawdzilem znow. okazalo sie ze kolejna duza plama pojawila sie pod silnikiem. Rece opadly mi po raz kolejny. Do rana w niedziele oleju zostalo tyle ze koncowka bagnetu sie zanurzala. Pasek osprzetu i rolki cale w oleju.

W poniedziałek zajechalem zeby poinformowac o sytuacji mowiac ze wyciekl mi caly olej z silnika. Oni na to: a jest pan tutaj tym samochodem? Oczy mi prawie wyszly z orbit, bo przeciez przed chwila powiedzialem wyraznie i duzymi literami ze nie ma oleju! Ehh, rzucilem tylko komentarz i poczekalem az pracownik z nowym olejem wezmie mnie i razem przyprowadzimy focusa z powrotem do serwisu. Po odstawieniu udalem sie do pracy, a po 2-3 godzinach dostalem telefon ze byla awaria uszczelniacza pompy paliwowej i ze wioza go do serwisu ASO Ford do Czestochowy zeby tam go wymienili na gwarancji.  Przy okazji uslyszalem ze najlepiej jak sobie sam pojade odebrac auto do Czestochowy, bo nikt nie chce nim jezdzic z Intermotu…. Stwierdziłem, ze ok, odbiore sam i przy okazji u źródła wypytam co i jak z tym samochodem.

Naprawa miała być w środę, ale coś tam się przedłużyło i odłożyli do czwartku. Auto odebrałem. Olej nie ciekł. Wszystko wydawało się ok.

I znow ciekawostka. U jednego z klientów usłyszałem historię o tym jak Intermot nie radzi sobie z silnikami diesla i zawozi pod osłoną nocy na lawecie do mechanika z Komornik. Mówię, no to nieźle mają ludzie. Dają auto a tu pół polski objeżdża. No ale co tam. I…. teraz najlepsze. Jadę wieczorem do rodziców, Ania przegląda schowki i co znajduje??? No oczywiście że wizytówkę pana z Komornik, który naprawia diesle wszelkiej maści. Heh i tym sposobem z dużym prawdopodobieństwem mogę się domyślać kto wstawiał mi nowy silnik…

Ale pominąwszy to, nazajutrz rano zapalam silnik, a tu grzechotanie metaliczne słyszę… trwało to może z pół minuty i ucichło. Myślę sobie – na pewno wigloć, coś tam coś tam i wogóle to jestem już przewrażliwiony. Pojechałem do pracy. Po południu uruchamiam silnik i to samo… załamka. Co znów się dzieje?? Następnego dnia rano to samo, więc od razu jadę do Intermotu. Mowię że  tu i to i tak to wygląda. Popatrzyli i stwierdzili że to raczej rolki napinaczy, które są stare i mogą rzęzić. Nic nie poradzą. Silnik na gwarancji więc lepiej jechać do Forda. Tak też zrobiłem. Umówiłem się w Częstochowie w serwisie Frank Cars. Po oględzinach okazało się, że to układ rolek napinaczy. Do wymiany ze względu na zużycie. Zdziwiłem się, ale już wcale nie tak mocno, ponieważ tydzień przed wysadzeniem auta Intermot wymieniał mi pasek osprzętu i pytałem czy rolki są do wymiany czy dobre. Stwierdzili że dobre i wymienili pasek. Jak zobaczyłem teraz tą rolkę napinacza to była prawie kwadratowa, więc nie rozumiem jak po przejechaniu ok 500 km mogła się tak doszczętnie zużyć. Mniejsza z tym. Dzięki temu pasek (nowy) uległ naderwaniu i też musiał być ponownie wymieniony. Zacisnąłem zęby. Zleciłem naprawę, zapłaciłem i pojechałem do domu pełen lekkiej wiary że juz będzie dobrze.

Nie było.

Rano stojąc na światłach usłyszałem jak coś coraz głośniej klekocze w silniku. Myślę sobie. Chłopie jestes juz przewrażliwiony. Podgłosiłem radio i pojechałem dalej. W trakcie dnia jeżdżąc po mieście ciągle pojawiało się stukanie. W końcu nawet znajome które spotkałem zwróciły mi uwagę co tak stuka głośno. Nie wytrzymałem. Zadzwoniłem znów umówić się w Fordzie.

W piątek o 16:30 przyjęli auto na oględziny. Stwierdzili uszkodzenie koła pasowego. Cena: 550-800 zł + robocizna. Na szczęście okazało się, że silnik przyszedł wraz z tym kołem i to nowe koło szlag trafił. Całe szczęście.

Dziś jestem umówiony na odbiór. Nic mnie już pewnie nie zdziwi. Ale może to “już” koniec przykrych przygód….?