Dni Działoszyna 2007 – mikroklimat imprezy
lipiec 26, 2007No to wędrówkę czas zacząć. Już na samym wejściu atakowały nas różnej maści zabawki…
…z ziemii…
…z Żuka…

…z powietrza… (apropos konika – co to za typ co ma tylko 2 nogi?)

…ze straganów. i tutaj można było nabyć wszystkie Teletubisie. Tinky Winky w opcji z czerwoną torebką lub bez

darmowa wersja automatycznych bujanek na żetony. bujasz się dopóki inne dzieci cię nie zlinczują za to że za długo.

Teraz czas na jakieś przekąski… Bar w zdezelowanym busie zaprasza..

m.in. na herbatę

Wybiła godzina ruszania na łowy. Muzyka gra coraz głośniej, światła się zapalają, karuzele kręcą. Swoją drogą nie mogę rozwikłać stroju lejdi pierwszej z lewej. Cóż ona tam nakombinowała
Megalansik

Stanie w kolejce to okazja do przeglądu ciekawych elementów mody.

Zapada zmrok. A im więcej zmroku tym bardziej natarczywe stają się kolorowe karuzele. Ale przedtem mały popcorn nie zaszkodzi. Podgrzewany. Lampą “kwoką”. Taką jaką ogrzewa się małe kurczątka. Ważne, że działa:)


No to teraz skok na kasę…

i na karuzelę…

… szybciej…

megaszybciej…

After karuzela trzeba koniecznie pooglądać biżuterię na oświetlonych straganach.

No to kolacja i czas na kolejny koncert.












