Sława, friends, jezioro i przyjemne popołudnie
październik 11, 200714 sierpnia byliśmy u frendsów w Głogowie na ślubie. Ehh.. miło było, jest co wspominać. Oto i oni. Debeściaki (chociaż sami siebie określają jako Ciapy

After weselicho byliśmy nad Jeziorem Sławskim. Fajne miejsce, choć zanieczyszczona coraz bardziej woda eliminuje powoli turystów. Szkoda. Mam nadzieję że władze obudzą się zanim stracą resztki odwiedzających (i zostawiających kasę) wczasowiczów. W takim towarzystwie i miejscu to nawet piwo jakoś lepiej smakuje niż zazwyczaj

A to widoki przy zachodzącym słońcu.



A na koniec lans a’la Sława :) Czyli: Ja prowadzę jedną ręką moją piękną, zbajerzoną furę, a drugą ręką bawię się siedzącym obok kociakiem. Mruczenie ich obojga powoduje u mnie wzrost poziomu testosteronu, co oznacza wzrost męskości. Co może oznaczać również, że nawet Johny Bravo nie jest tak męski jak ja. I niech mi zazdrości! A coooo!!!

